Gazeta Festiwalowa – Dzień 5

Bartosz Staszczyszyn

Małe kino wielkich emocji

Kiedy wiele lat temu w redakcji „Gazety Wyborczej” uczono dziennikarzy, jak redagować teksty, jednym z zadań, jakie stawiano przed młodymi autorami, było streszczenie długiego artykułu o II wojnie światowej do rozmiarów notki o długości 700 znaków. Kto przeszedł ten test, na zawsze zapamiętywał, że każdą historię da się opowiedzieć krócej. Trzeba tylko wiedzieć, co się opowiada, komu i po co.

Przyglądając się fabularnym krótkometrażówkom prezentowanym na 60. KFF, można odnieść wrażenie, że i one spełniają funkcję warsztatowego ćwiczenia, są raczej reżyserską wprawką niż samodzielnym dziełem. Zwłaszcza polskie „trzydziestki” okazują się ćwiczebnym poligonem, na którym roi się od min, pułapek i ślepych zaułków.

O tym, jak bezwzględnym formatem jest tzw. „trzydziestka” przypominają choćby „Alicja i żabka” Olgi Bołądż i „Noamia” Antonio Galdameza. Te brawurowe, stylistycznie odważne filmy, choć efektowne, nie wytrzymują bowiem próby… czasu. Debiutancki film Olgi Bołądź uwodzi, ale okazuje się zbyt wątły fabularnie, by utrzymać uwagę widza przez pełnych 30 minut,  „Noamia” zaś przeciwnie –   wydaje się dziełem niepełnym, skończonym pośpiesznie, jakby w pół słowa.

Bo „trzydziestka” obnaża wszelkie warsztatowe niedostatki i najmniejsze niedociągnięcia. Ale bywa też dowodem reżyserskiej dojrzałości, czego dowodzi Damian Kocur, prawdziwy specjalista od filmowych krótkich metraży.

To on przed dwoma laty rozśmieszał widzów KFF swoim „1410”, komediową powieścią o nieudacznych polskich Don Kichocie i Sancho Pansie, którzy nie mogą znaleźć drogi na pola grunwaldzkiej bitwy. Nie minął rok, kiedy Kocur powrócił z „Moim sercem” poruszającą opowieścią, w której mały realizm szedł pod rękę ze słodko-gorzkim melodramatem i dramatem psychologicznym.

W tym roku Kocur znów gości w konkursie, a jego „Dalej jest dzień” to jeden z najlepiej opowiedzianych krótkich metraży, jakie znajdziemy w programie festiwalu.

 

Ubrana w czarno-białe zdjęcia, skromna opowieść to historia prostego faceta o złotym sercu. Filmowy Paweł (grany przez Pawła Blocha, aktora-amatora odkrytego przez Kocura)  pracuje na rzecznym promie, gdzieś w Polsce, pośrodku niczego. I właśnie tutaj pewnego dnia spotyka niezwykłego wędrowca – uchodźcę o arabskich rysach, który wędruje rzecznym korytem, by zgubić śledzących go pograniczników. Przygarnięty przez Pawła, w jego budce znajduje schronienie i ciepły posiłek.

Tak zaczyna się historia dwóch mężczyzn – zupełnie sobie obcych i zarazem bliskich. Historia zwyczajna i jednocześnie niezwykła. Jeden nie mówi po polsku, drugi nie rozumie angielskiego ani innych języków używanych przez przybysza. A mimo to rozmawiają ze sobą – opowiadają barwne anegdoty, wspólnie śmieją się z nierozumianych przez siebie żartów. Rozumieją się. A właściwie – chcą rozumieć.

Bo historia opowiedziana przez Damiana Kocura okazuje się czymś więcej niż plakatową opowiastką z czasów migracyjnego kryzysu. To opowieść o samotności, która czeka na wypełnienie i o serdeczności, która ratuje świat.

W „Dalej jest dzień” dokumentalna prawda obserwacji łączy się z budującą wiarą w człowieka. Bo Kocur patrzy na swych bohaterów z wyrozumiałością i czułością, ani na chwilę nie pozwala sobie na łatwy sentymentalizm. Przy okazji pokazuje, że jeśli wiemy, co i po co chcemy opowiedzieć, nie potrzeba do tego wielkich słów i efektownych środków. Wystarczy wrażliwość i świadomość filmowego warsztatu. Tylko tyle i aż tyle.   

 

Bartosz Staszczyszyn – krytyk filmowy, redaktor działu filmowego Culture.pl. Scenarzysta, członek Gildii Scenarzystów Polskich.

 

Noc na Kazimierzu

Wczoraj w krakowskim klubie Alchemia, w ramach tradycyjnej Nocy na Kazimierzu, energetyczny koncert zagrał zespół Kukurba & Słowiński Project. Publiczność uczestniczyła w wydarzeniu poprzez kanały społecznościowe KFF, więc wybrzmiewały tylko oklaski emotikonek na Facebooku i YouTube, ale fanom udało się też tą drogą poprosić o bis na koniec!



Angelika Ogrocka

Dokumentalna historia fotografii

Zanim powstało kino, które jest tak naprawdę zbiorem połączonych ze sobą zdjęć, była fotografia. I choć wszyscy mamy w smartfonach lepsze parametry aparatów, niż większość kultowych artystów tego medium miało kiedykolwiek w ręce, nie zawsze doceniamy ten fakt. Dla kilku reżyserów filmów z tegorocznej edycji festiwalu fotografia stała się ważnym bohaterem, czasami nawet przyćmiewając tych żyjących.

Boris Benjamin Bertram, którego dokument „Fotograf wojny” znalazł się w sekcji Fokus na Danię, przygląda się pracy i życiu rodzinnemu Jana Grarupa. Bohatera poznajemy jako znanego i docenianego fotografika rejestrującego najbardziej niebezpieczne konflikty światowe. Kamera towarzyszy mu nawet w drodze na miejsce kilku z nich. Jednak to, co zachwyca w podejściu tego duńskiego fotografa, to jego fascynacja procesem powstawania zdjęć. Sam nieustannie poszukuje, udoskonala swoją techniką, nie skupiając się wyłącznie na najnowszych cudach. Eksperymentuje również z pierwotnymi formami fotografii, wykonując je za pomocą własnoręcznie wykonanej repliki camera obscura. I właśnie te poszukiwania są najcenniejszą lekcją historii fotografii.

 

Z kolei w sekcji Docs&Science holenderska reżyserka Alexandra Navratil rękoma Gunduli Brett prezentuje nam techniczną, dla wielu wciąż nieznaną, stronę dawnych fotografii. Niewidoma artystka za pomocą dotyku przedstawia po kolei urządzenia i etapy pracy z nim, dzięki którym zdjęcia mogły ujrzeć światło dzienne. „Po stronie nocy” skupia się na fotografii analogowej, do której coraz częściej i chętniej wracamy. W końcu żadne ujęcie na smartfonie nie zastąpi tej ekscytacji w oczekiwaniu na wywołanie kliszy.

Innym dokumentem pochodzącym ze Skandynawii jest „Autoportret” Margreth Olin startujący w Konkursie dokumentalnym. Norweska reżyserka prowadzi nas poprzez ostatnie miesiące życia Lene Marie Fossen. Bohaterka, nazywana „ikoną anoreksji”, ciężko pracuje na to, by otrzymać miano artystki. Wszystko zmienia się, gdy na jej drodze pojawia się Morten Krogvold, słynny norweski fotograf. Mistrza portretu nie interesuje choroba dziewczyny, a pieczołowicie dobrane kadry jej autoportretów przypominających obrazy barokowych malarzy. Zanim jednak do tego dojdzie, Lene Marie otwiera przed nami kulisy sesji, podczas których widzimy każdy moment twórczego procesu — od dobierania scenografii i kostiumów, przez przygotowywanie aparatu cyfrowego, po pozowanie.

Oglądaj online!

Fotograf wojny
5 czerwca, 12:00, Q&A

Po stronie nocy
4 czerwca, 12:00

Autoportret
5 czerwca, 16:00

 

Angelika Ogrocka — absolwentka krakowskich uczelni. Pracuje jako redaktorka, a także specjalistka ds. PR-u i marketingu. Na Krakowskim Festiwalu Filmowym od 55. edycji. 

 

 

Rekomendacje selekcjonerów: Michał Bielawski


Ranking dziennikarzy


Urszula Lipińska

Szpieg, mistrz kina i buntownicy na motorach

21 projektów powstających filmów dokumentalnych zostanie zaprezentowanych w ramach odbywających się właśnie wydarzeń Docs to Go! i Docs to Start organizowanych przez Doc Lab Poland i KFF Industry. Są wśród nich najnowsze filmy m.in. Edyty Wróblewskiej, Tomasza Wolskiego, Grzegorza Szczepaniaka i Zofii Kowalewskiej.

Prezentacja projektów na Krakowskim Festiwalu Filmowym jest podzielona na dwa dni. Pierwszego dnia goście poznają filmy w fazie montażu (Docs to Go!), zaś drugiego projekty będące na etapie developmentu lub wczesnych zdjęć (Docs to Start). Wszystkie przez wiele miesięcy są rozwijane pod okiem tutorów i ekspertów z Polski i zagranicy podczas warsztatów Doc Lab Poland, w tym roku odbywających się już po raz szósty. Tuż przed prezentacjami projektów podczas KFF uczestnicy mają szansę doszlifować swoje pitchingi pod okiem m.in. Rady Šešić, selekcjonerki festiwalu IDFA Amsterdam oraz Sarajevo FF, Adriek van Nieuwenhuijzen, szefowej IDFA Forum; Terezy Šimíkovej, szefowej CPH:FORUM na festiwalu CPH:DOX oraz Christiana Poppa, szefa FIPADOC Forum.

Słuchając prezentacji projektów Doc Lab Poland dostrzegłem jak wiele z nich nawiązuje do bieżących spraw naszego świata. Według mnie absolutnie każdy z nich ma potencjał międzynarodowy i myślę, że w tym kierunku pracujemy nad nimi na warsztatach – mówi Christian Popp. Szef FIPADOC Forum dodaje, że niektóre projekty są osobiste, czasami niezwykle intymne, ale wszystkie opowiadają coś ważnego o świecie. Poprzez historie swoich bohaterów twórcom na pewno uda się dotknąć jakieś uniwersalnej prawdy o człowieku – przekonuje Popp.

Bohaterowie tegorocznych projektów są niezwykle zróżnicowani. Są wśród nich zagorzali fani podróżnika Maurycego Beniowskiego („Być jak Beniowski” Katarzyny Trzaski i Marka Kucharskiego); stary ludowy grajek, który po raz pierwszy rusza za ocean („Nie z Gienkiem te numery” Grzegorza Szczepaniaka); bracia, którzy spotykają się po raz pierwszy po 70 latach („Widziałem wszystko” Wojciecha Łazarowicza) czy tajemnicza grupa teatralna, do której zbliżyć się udało młodej reżyserce Anieli Gabryel („Workcenter”). Adriek van Nieuwenhuijzen dostrzega także, że każdy z twórców szuka również oryginalnej formy opowieści, nie dając się zwieść jedynie ciekawemu tematowi. Bogactwo polskiego dokumentu jest znane na świecie nie od dziś. U wielu reżyserów pracujących nad swoimi filmami na Doc Lab Poland widzę również ambicje, żeby wizualnie stać na poziomie najlepszych artystów współczesnego dokumentu – podkreśla szefowa IDFA Forum.

Uczestniczka Doc Lab Poland, producentka Anna Fam, ze swoim projektem jest na KFF już drugi.  – W zeszłym roku byłam z „Boginią Fuji” Eri Mizutani, wówczas zatytułowaną roboczo „Grace”, na co-production market. Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem, co dało mi poczucie, że jest dla niego miejsce w świecie filmu. Przekonałam się, że są zarówno ludzie, którzy na niego czekają, jak i potencjalni partnerzy chcący zaangażować się w powstanie filmu. Dało to zarówno mi, jak i reżyserce dalszą motywację do rozwijania projektu – mówi Fam.  – Oczywistym kolejnym krokiem było dla nas wzięcie udziału w programie współorganizatora marketu, Doc Lab Poland. Teraz prezentujemy projekt na dalszym etapie produkcji i jest to dla nas szczególnie ważny moment. Niewątpliwie konsultacje i udział w warsztatach dał nam wiatr w żagle – dodaje producentka.

Urszula Lipińska – pracuje w branży filmowej od 2005 roku jako dziennikarka, tłumaczka, koordynator produkcji i postprodukcji przy filmach fabularnych i dokumentach. Od tego roku zajmuje się także promocją Doc Lab Poland i działań Fundacji Filmowej im. Władysława Ślesickiego.

 

 

Tue Steen Müller

Zoom In Zoom Out

And what are your thoughts about that? The moderator of the pitching session – sitting in her home somewhere over there – asks the sales agent sitting in her home in Zürich Switzerland. The pitching team is from Norway, the project deals with people in Peru. The pitchers are in their homes in Norway, I am watching from my corner chair in a garden house in Copenhagen. Where I have been with my wife since beginning of April, watching the garden come to life with a lot of green but also blue and red flowers – and birds singing you good morning when the sun rises. Pure Monet. No complaints from me, this is COVID times and we have to take care. And we do. Even if we can only see the dear small ones very little.

Restrictions also in the documentary world of course. Films are being screened online, industry talks are online, webinars the same, interviews, master classes… No complaints from me… I am used to watch films on my MacBook Pro, when films are to be selected for festivals or to be reviewed on the blog or evaluated for the critics’ panel at this festival; a true pleasure I have been invited to take part in for many years. But I have also been in Krakow, in the cinemas together with fellow viewers to sense that special atmosphere you only find in a cinema hall with a large screen, high-quality images and good sound. Nothing compares!

Back to the industry events going online currently. The other day Zane Balcus from the Baltic Sea Docs wrote so well on this on www.filmkommentaren.dk: … “Several of the arguments in favour of or against digital could be experienced at an online visit to Visions du Réel. Nothing of the constituent components of the festival took place physically. I hadn’t planned to go to Nyon this year, but the possibility of attending the festival online made me join it. During the festival, I focused more on the industry section, specifically Pitching du Réel and Docs in Progress. While watching previously pre-recorded presentations assembled in blocks and streamed to the participants, the missing element was the energy of live event – the ability to feel and evaluate project representatives in the course of the presentation, presentation form, trailer nuances on a high-quality and large screen with good quality sound, the interaction of moderator with pitchers and decision makers, audience reaction…” She makes no conclusions, and how could we, it is pros & cons. If you do these events online, you can have more people – and if everyone sits at home, it is greener, maybe more effective, some say, for instance Brigid O’Shea from DOKLeipzig, where all industry activities now will be digital – but the human element of meeting each other, profiting from being physically together in group sessions, being inspired by other filmmakers and their comments, this kind of reciprocity you can’t create online.

The film screenings online, as you have here in Krakow this year, have been, in terms of numbers, at other already finished festivals, like CPH:Dox in Copenhagen, Munich, DocuDays in Kiev and DocsBarcelona, still running, overwhelming… almost 120,000 tickets in Copenhagen and there will be almost the same in Barcelona. In the mentioned festivals a new audience has been caught, who has welcomed the chance to sit at home watching documentaries when cinemas have been closed. Cinemas… Nothing compares.

Nevertheless, Polish audience, trust me as one who has followed the festival for years: They know what they are doing, the programme has films for everyone, drop television if you have not already done so and pick a film from Krakow Film Festival, you won’t regret it, make your own Home Cinema.     

TUE STEEN MÜLLER – worldwide freelance consultant and teacher in documentary matters, the first director of the European Documentary Network (1996-2005), and the co-author of the filmkommentaren.dk blog devoted to documentary films.